Hotel Poziom 511 – czy warto pojechać?

Przychodzi czasem taka chwila, w której mamy ochotę zafundować sobie błogi weekend. Krótko mówiąc chcieliśmy pojechać do fajnego hotelu, w którym zrelaksujemy się w bąbelkach jacuzzi, rozgrzejemy w saunie i zjemy kolację przy świecach.
Padło na Jurę Krakowsko-Częstochowską i hotel Poziom 511, o którym słyszeliśmy sporo dobrego. No więc się wybraliśmy. Hotel Poziom 511 – czy warto pojechać? Zapraszamy do naszej recenzji.

Jura Krakowsko – Częstochowska na weekend

O Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, w której to znajduje się hotel Poziom 511 przypomniało nam się, bo akurat było głośno o “Wiedźminie”. Część jego scen było kręconych w Polsce, a dokładnie w Zamku Ogrodzieniec w Podzamczu, do którego rzut beretem z tego właśnie hotelu. Pomyśleliśmy, że fajna okazja, aby go zwiedzić. Do samej Jury chyba nikt nie musi się przekonywać. Bez wątpienia to urokliwa część południowej Polski. Dzisiaj jednak skupimy się stricte na recenzji hotelu.

Hotel Poziom 511

Nie będzie to wpis usłany różami, choć zaczniemy całkiem dobrze.

Dojazd i położenie do hotelu 511

To największy plus hotelu. Hotel położony jest wśród skał, które już na wjeździe przypominają nam, że jesteśmy w Jurze. Dodatkowym atutem jest to, że hotel znajduje się naprawdę kilka minut pieszo od wspomnianego Zamka Ogrodzieńca. Zdecydowaliśmy się więc najpierw zawitać do zamku. Stamtąd wybrałam się już pieszo do hotelu. (moja druga połowa pojechała z bagażami samochodem). Jak tu nie skusić się na spacer skoro uśmiecha się do Ciebie drogowskaz „Do Hotelu Poziom 511”, tuż przy zamku. Niestety nie był to najprzyjemniejszy spacer. Dalej nie było już żadnych oznakowań, weszłam w las i tylko intuicja doprowadziła mnie do celu. Droga ta może więc niejednego chojraka przyprawić o lekki stres, tym bardziej, że zapadał już zmrok. W ogóle jakoś dziwnie poprowadziła mnie ta ścieżka, bo nie do wejścia głównego, a do zamkniętego ogrodzenia. W efekcie przechodziłam dosłownie przez zamknięty płot. Bezpieczniej więc jest pojechać z zamku do hotelu, jak człowiek, samochodem.

Podjazd pod hotel samochodem nie sprawia problemu. Bez trudu zaparkujemy, bo parking spory.
Zameldowanie w hotelu nie trwało długo, obsługa również uprzejma. Przy recepcji wydzielona przestrzeń na kawiarenkę. Tu znowu uśmiechały się do nas wytwornie wyglądające za szklanej wystawy ciasta.

Pokój w hotelu 511

Na wstępie pani z recepcji poinformowała nas, że pokój znajduje się w części, do której częściowo idzie się schodami, a częściowo windą. Nie był to dla nas większy problem, może dlatego że nie mieliśmy dużo walizek. Nie były też ciężkie. Niemniej Pan z recepcji zaproponował, że pomoże nam zanieść walizki. W tym miejscu znowu więc zasłużony plus dla hotelu, a dokładnie dla obsługi.

Wracając jeszcze do pokoju – czytając o tym hotelu na innych podróżniczych blogach, podziwialiśmy piękne widoki, które rozpościerały się z okien pokoi. Nam akurat taki pokój się nie trafił. Mieliśmy okna połaciowe, przez które ciężko było cokolwiek dostrzec. Brakowało nam w nim również światła, przestrzeni i klimatu. Może to przez jego dość chłodny styl – białe, puste ściany i szare/czarne dodatki. Komuś, kto lubi minimalizm może taki styl odpowiadać. My jednak dobrze czujemy się w przytulnych wnętrzach, urządzanych z duszą, oddające klimat otoczenia.

Kolejnym minusem było niestety to, że w pokoju nie było pełnego podstawowego wyposażenia, które zawsze jest w hotelach o tym standardzie – kawa, herbata, cukier, śmietanka do kawy. Tutaj było to wybrakowane. Herbata gdzieś “ukryta” szafce. Zabrakło też pościeli na jednym łóżku. Na szczęście nie było problemu z uzupełnieniem brakujących rzeczy. Plus dla obsługi. I to, co trzeba uczciwie przyznać to fakt, że w pokoju było czysto. Wszystko świeże i nowe.

Basen i Strefa SPA w hotelu 511

Tej części hotelu niestety nie nazwalibyśmy strefą SPA. Jakoś mało relaksująco, mało przytulnie, mało klimatycznie. A do tego sauny są oddzielone od basenu. Nie ma jednego kompleksu wellness i spa. Jest to rozdzielone. Żeby przejść z basenu do sauny trzeba zwiedzić pół hotelu, co nie jest ani wygodne, ani przyjemne, ani relaksujące. Goście hotelowi i udający się do restauracji przechodzą obok przeszklonej ścianie basenu.
Dla kogoś , kto na basenie oczekuje intymności i kameralności to tam nie znajdzie.

Restauracja hotel 511

I tutaj niestety też będziemy krytyczni. Restauracja, jeśli chodzi o wystrój, jest nawet przyjemna. Duże okna z pięknym widokiem. Jednak już tak przyjemnie się nie siedzi. Dlaczego? Znowu ten klimat, a raczej jego brak. Miejsce to bardziej przypomina stołówkę niż sale restauracyjną. Ponieważ stoliki są blisko siebie to nie ma tez intymności. Wiele z nich jest połączonych ze sobą, więc siedzi się z innymi gośćmi. Raczej trudno tu o romantyczną kolację we dwoje, a nawet spokojny obiad.

Jedzenie – smaczne (choć bez szału), ładnie podane, ale niestety małe porcje. A tanio nie jest. My mieliśmy wykupione śniadania, a pozostałe posiłki braliśmy a la karte. Dość drogo. Może pakiet z pełnym wyżywieniem byłby lepszą opcją.

Czy polecilibyśmy Hotel Poziom 511? Raczej nie. Blogerzy raczej piszą o nim w superlatywach, a my mamy dość mieszane uczucia. Znamy znacznie lepsze hotele niż Hotel Poziom 511, w tej cenie, a nawet w lepszej. Ze strefą spa, w której naprawdę można się zrelaksować. W naszej subiektywnej ocenie – po prostu nie warto. Sam nocleg jest dosyć drogi, drogo wychodzi jedzenie, a strefa SPA (baseny, sauny) też pozostawia wiele do życzenia. Nie poczuliśmy tam ukojenia ani dla ciała ani dla duszy.

Stołówka, recepcja i hole – tyle o tym hotelu.

Oczywiście każdy szuka czegoś innego, każdy ma swoje oczekiwania i swój gust. Do nas ten hotel nie trafił.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.